Naszym dzieciom.


11 maj 2015

Balkon czyli co można zrobić ze starej skrzynki...

Moim ulubionym zajęciem w dzieciństwie było przesiadywanie na strychu... Wśród fatałaszków, z których odcinałam guzki, motków włóczek, jakichś obrazków, dokumentów i pamiątek. Siadałam na podłodze z desek i oglądałam stare gazety, które moja mama prenumerowała jako dobra gospodyni:) A trzeba Wam wiedzieć, że ówczesna prasa, skierowana w dużej mierze do kobiet, w niczym nie przypominała pospolitych dzisiaj brukowców, ale wydawana była starannie. Służyła przede wszystkim jako źródło informacji o sposobach prowadzenia domu, o tym jak zrobić coś z niczego, samodzielnie skroić, ugotować, zmajstrować. Ze zdziwieniem odkrywam teraz, w tych paru zachowanych numerach czy wycinkach, że pojawiały się w nich artykuły z różnych dziedzin życia, zarówno na tematy społeczne, filozoficzne, psychologiczne czy kulturowe. Czasem napotykam na prawdziwe smaczki PRL-owskich realiów, a innym znów razem jestem mocno poruszona, kiedy przekonuję się, że liczne współczesne trendy powracają do swych korzeni;) 
Czym mogły przyciągać mnie te, w większości czarno-białe, pisma? Mianowicie taki na przykład miesięcznik "Magazyn Rodzinny" (wydawany w latach 1974-1992) zawierał dział skierowany do najmłodszych, w którym drukowano ilustrowane opowiadania dla dzieci. Bardzo lubiłam je czytać. Typowe pisemka dla dzieci mogłam przeglądać jedynie w bibliotece. Natomiast te mamine były nasycone jakąś inną energią, pełną kreatywności i ciekawego wzornictwa. Przyciągały jak magnes podczas tych strychowych wypraw. I chociaż pojawiły się już ogólnodostępne pop-kulturowe czasopisma młodzieżowe, kolorowe, przeniesione żywcem z hollywoodzkich dywanów, to jednak nie interesowały mnie tak bardzo, żeby je kupować.

Postanowiłam więc odświeżyć pamięć i przywołać tych kilka ocalałych treści w tym miejscu, po to, aby nasze dzieci miały trochę radości ze wspólnego czytania.

Na początek przedstawiamy opowiadanko pod tytułem Balkon autorstwa Hanny Kaltenbergh ("Magazyn Rodzinny" 1987, nr 162, str. 21). Jestem przekonana, że niektórzy Czytelnicy zobaczą w tej historii zabawy z własnego dzieciństwa:)



Na trzecim podwórku jest taki trawnik, po którym dzieci mogą biegać. I nie tylko biegać. W ogóle bawić się, byle grzecznie.....
(...)
Skrzynka była bez wieczka i bez jednej ścianki. Jednakże czysta, zrobiona solidnie z drewnianych listewek. Cały śmietnik pachniał nieprzyjemnie. A skrzynka na odwrót: pachniała cytrynami. Kot ma rację. Trzeba się skrzynką zainteresować. Do czego ona jest podobna? ....

Rys.: Zygmunt Bobrowski


Krótka, mądra opowieść o koleżeństwie, o twórczych dzieciach, o zabawach zespołowych. Któż by nie chciał dzisiaj takiej alternatywy dla swoich pociech, zamiast parogodzinnej sesji przed monitorem i dokarmiania cybernetycznych zwierząt czy podlewania wirtualnych drzew?

Próbujemy więc inaczej. 
Dzieciaczki dostają drewnianą skrzynkę (wcześniej przetartą z grubsza papierem ściernym, żeby przypadkowa drzazga nie zepsuła od razu zabawy). W skrzynkach babcia przechowuje jesienią warzywa - nie sposób wysępić ich do ogrodowych dekoracji, ale tę jedną wypożyczyliśmy;) (dzięki Mamuś!).
Byłam ciekawa jak dzieci ją zaadaptują. Kacper zaproponował, że można się bawić w sklep lub w dom. Zgodziliśmy się co do tego, że miała trochę smutny wygląd, dlatego dzieci pomalowały ją kredą. 
Gościliśmy w tym czasie moją uroczą chrześnicę - dzięki dodatkowej parze rączek do zabawy malowanie szło raźniej i efektowniej.



Potem przenieśliśmy się do ogrodu, żeby zbudować dom. W zasadzie K. tylko zerknął na ilustrację z gazety i już był gotów do działania. Konstrukcja z drewnianych szczebelków, koca, chust i szarf, klamerek do bielizny, stanęła w oka mgnieniu.



 

Domek szybciutko znalazł swoich lokatorów. A kiedy rozbawione dziewczynki okupywały huśtawki, synek zajmował się przebudową swej siedziby.


Później już, na spokojnie najstarszy wysłuchał całej historyjki o podwórkowej zabawie ze skrzynką w roli głównej. Polecamy, nie tylko do kwiatowych aranżacji:)

5 komentarzy:

  1. Swietny pomysl i widac ze dzieci przeszczesliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy:) Kolejny raz przekonuję się, że dzieci nie potrzebują 'gotowców' do zabawy :)

      Usuń
  2. Muszę wydrukować historyjkę i przeczytać Tymkowi. Uwielbiam do dziś myszkować po strychach. Ostatnio u teściowej znalazłam bardzo stare wydania "Poradnika domowego", do którego dołączone były swego czasu opowiadania i powieści w odcinkach:) Zwykła drewniana skrzynka, a tyle radości prawda? Dobrze, że są jeszcze takie mądre mamy na świecie, które potrafią w ten sposób zainspirować dziecko. My ostatnio zrobiliśmy taką skrzynkę na czasopisma. Tymek trzyma w niej wszystkie numery "Świerszczyka". Pozdrawiamy ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrzynka jako pojemnik to rewelacyjny sposób przechowywania! Podobają mi się ogromnie różne 'skrzynkowe' mebelki;)

      Usuń
  3. Przygoda ze skrzynką w roli głównej bomba no i te sentymenty książkowe :)

    OdpowiedzUsuń