Naszym dzieciom.


13 lut 2017

Tęczowa parasolka



Jeden obrót tęczową parasolką i zmieniają się pory roku, topnieje śnieg, pada deszcz, przeskakują dni. Kolejny obrót i zmienia się punkt widzenia rzeczy. Jeszcze jeden i można już wesoło, z rezerwą, nucić znajomo brzmiące słowa. Najlepiej z Tadeuszem Kubiakiem - mistrzem piosenki nie tylko dziecięcej. 
Dla dzieci Kubiak pisał kolorowo. Każdy z jego wierszyków można by śmiało zapisać innym kolorem czcionki.

Dzisiaj przedstawiamy Wam wydanie wierszy Tadeusza Kubiaka z tęczowymi ilustracjami Krystyny Witkowskiej:















Cienka kreska oddziela postacie nieznacznie od siebie - dzięki temu użyte barwy intensyfikują się lepiej, zespalają lub ostro kontrastują. Na tej samej zasadzie z tekstu wyłania się linia melodyczna, z prostych sylabotoników.

Dziecięcy czytelnik, w wieku przedszkolnym, najbardziej łapie się na poczucie humoru, pogodę ducha emanującą z tych wierszyków oraz na wyobrażeniowe chodzenie pod parasolem. 
Tęczowy parasol chroni przed zmoczeniem; można go otwierać, zamykać, kręcić nim -  ta radosna manipulacja i beztroska zabawa  pozwala na przyjemne doznawanie otoczenia na zewnątrz. 
Widzę tu analogię do zabawy okładkami książek, jaką podpatruję u moich pociech. Książka też może być schronieniem - tworzyć dach nad głową; jej odwracające się kartki to przeskok do innych miejsc, pomysłów, wzbogaconych odkryć. Konstrukcje z książek. Szlaki. Wreszcie zgłębianie małych czarnych znaczków... Rozumienie i intensyfikacja przeżyć...

W zbiorku tym Kubiak nie bez przyczyny umieścił wierszyk-apel, po którego odczytaniu natychmiast wszystkie Mamy powiększały i będą powiększać domowy księgozbiór, a umniejszać finansowe środki;)

Kolorowe książeczki,
kolorowe bajeczki,
w kolorowych bajeczkach
kolorowy jest świat.

Kup mi, mamo, książeczkę,
przeczytamy bajeczkę,
a w bajeczce tej -  dziwy.
Każdy poznać je rad.

(...)

Kup mi, mamo, książeczkę,
ja całusa ci dam!

( Kup mi, mamo, książeczkę)

Zabawy na deszczu i śniegu potrzebują dzieci jak ryby wody. To niezbędny warunek wzrostu życiowej energii. Tak samo jest z dobrą literaturą. Dzięki niej spełniają się najbardziej kolorowe sny.

Prośbę o książkę poeta wkłada w usta dziecka. Jak to, przecież "dzieci i ryby głosu nie mają" ?- jak wmawiano nam żartobliwie za młodu. W wierszyku Sen (do którego ilustracja najbardziej spodobała się synkowi), jest jednak inaczej troszeczkę: tęczowe ryby marzą o lataniu. A dziecko ('podmiot liryczny' jak ktoś woli) śni na jawie. To samo dziecko dostaje u Kubiaka w całym zbiorku prawo głosu, prawo opowiedzenia swoich marzeń, konfabulacji, zachwytów. Ba! Nawet może więcej. Może krzyczeć, śpiewać, powtarzać za echem, za ptakami. Może biegać po deszczu, liczyć, pokazywać palcem.

Skoro mogły tak robić Krysia, Zbyszek, Tadeuszek, Małgosia... to czy mogą tak współczesne dzieciaki?

Ale jak z jakiegoś powodu nie mogą. Tak na full wybieg; zawsze pozostają sprawdzone pudła z sensoryczną zawartością:)

Podsunęłam starszakom pomysł przygotowania takiego zimowego pudełka dla młodszej siostry. I muszę powiedzieć, że zazdrościłam im trochę tej zabawy, widząc z jaką dbałością o szczegóły zabierają się do pracy. Pomimo, że nie na świeżym powietrzu, to było naprawdę wciągające. Po wyszukaniu białych akcentów kojarzących się ze śniegiem, rodzeństwo wyścieliło nimi dno pudełka. Inspiracją w jego urządzaniu stał się wiersz Zaczarowany ogród z uśmiechniętymi od ucha do ucha bałwankami, z czapkami-wiaderkami na bakier.



Dzieci użyły waty, płatków kosmetycznych, sztucznych białych kwiatów, piłeczek ping-pongowej i styropianowej na śnieżne kule, fizeliny. Zimowy ogród zasiedliły ledowe bałwanki, figurki Yeti i motyle. Zrobiło się naprawdę kolorowo i bajecznie tej zimy. Kai pudło przypadło do serca, a już zwłaszcza "darcie pierza" na śniegową kołderkę:)

Tymczasem po drugiej stronie już ustawiała się kolejka po watę cukrową... a w innym rogu syn tworzył własne polodowcowe ogrody...



Szkoda, że nie udało nam się stworzyć podobnego zimowego ogrodu na dworze. Kacperkowi marzy się kolorowe igloo i inne twory, ale wierzymy, że jest to jeszcze przed nami. Pod patronatem tęczowej parasolki podejmujemy chętnie moc akcji ubarwiających nam, jakże ulotne, chwile:)


tęczowe ulepianki z ciastoliny - alternatywa dla lepienia ze śniegu


barwienie lodu, tworzenie witraży, szkiełek i cegiełek do zabawy


I oczywiście czekamy na kolejną dostawę pachnących, kolorowych, książeczek dla dzieci:)

3 lut 2017

Nie przeproszę!



Chłód zimowej nocy, zamrożenie uczuć i zamienienie serca w kamień znamy z baśni o Królowej Śniegu. Mojej ukochanej baśni. 
Zima jest w niej sroga, nieprzejednana i przeszywająca na wskroś. Ale gdzieś wewnątrz serca, na samym dnie, tli się iskra nadziei. Za ten przekaz ją doceniam, tym szczególniej, że został włożony w ręce dzieci.
Podobna przygoda spotkała pewnego chłopca o imieniu Wasia:

Chłopiec nie wiedział, że nad jego miasto nadciągnęły Wielkie Mrozy. A Wielkie Mrozy przychodzą zawsze wtedy, kiedy jakieś dziecko pokłóci się ze swoją mamą.

A kto się nie kłóci?  Któż nie ma odmiennego zdania? Które chciałoby inaczej? Wiadomo.
Do czytania  rodzeństwo też się ostatnio nie paliło. Powiedziałabym nawet, że powiało chłodem;) Jak jedno chce, to nie chce drugie, jak w wierszu Brzechwy. A trzecie to już całkiem coś innego, albo kartonówki non stop te same wałkuje, ulubione:) Najlepiej tak się rozdwoić. Nie, nie! Sklonować, by każdym potrzebom sprostać... Myślenie powszednie jak chleb, ale twarde jak kamień. Wasia się o tym przekonał, kiedy na scenę jego życia wkracza w pewnej chwili pięć mam:

"Czy te wszystkie mamy są dla mnie? - pomyślał. - A może to dobrze, kiedy człowiek ma tyle mam? Może się przyzwyczaję?"

Czasem zdarzało nam się o tym rozmawiać w żartach. Gdybym tak miała pięć rąk, wyobrażasz sobie? Ale byłoby zamieszanie! Hiperboliczna wizja mamy-monstrum nie jeden raz rozładowywała napięcie. W porządku. A co z Wasią? 

Chłopiec czuje złość, wstyd i narastający w nim upór. Nie wie jak sobie z tym poradzić. Tymczasem na dworze robi się co raz zimniej.

- Wielka rzecz! - burknął Wasia. - Jak będę chciał, to sobie znajdę drugą mamę. Jeszcze lepszą!

Moment, w którym pozytywny obraz najbliższej dziecku istoty ulega zachwianiu, jest bardzo ważny w rozwoju dziecka. W głębi ducha kotłuje się wiele sprzecznych emocji i myśli do rozgryzienia.

Wasia ryzykuje brnięcie w zaśnieżone miasto, w chłód ulic i samotność lasu. Wiatry nie sprzyjają w poszukiwaniu mamy. Mimo to próba musi zostać podjęta.

Stało się to wkrótce po tym, jak starszaki wróciły z przedstawienia o Kaju i Gerdzie. Przejęte opowiadały akcję jedno przez drugie. Okazało się, że syn sporo pamięta z baśni czytanej mu przed rokiem chyba. Zastanawiał się nad scenami, które opuszczono w dziecięcym teatrzyku.
Pod wieczór zaproponowałam przeczytanie historii o Wasi. 
Powolutku we trójkę dali się zaprowadzić do krainy Wielkich Mrozów, żeby już za chwilę coś dopowiadać, pytać i wykrzykiwać co chwilę: Mamo, fajne to jest! (Lidka), Jamnik podobny do kiełbasy - śmieszne! Wypij pieska! -cha, cha, cha! (Kacper).
Tych i parę jeszcze innych niedorzeczności, jakie przytrafiły się bohaterowi wyraźnie się spodobały .
Myślę sobie nawet po cichu, że może dzieciaki podziwiały skrycie Wasię za ów krnąbrny upór;)
Bo jak wytłumaczyć nagłe przylgnięcie do książeczki? :)

Sofia Prokofiewa Nie przeproszę! Nasza Księgarnia 1988, wyd. I, przełożyła Magdalena Kwiatkowska, ilustrowała D. Chajkina.  Międzynarodowa Seria Książek dla Dzieci Najmłodszych.











Ulegliśmy również wychłodzonym barwom ilustracji. Stały się pretekstem do przypomnienia sobie kolorów zimnych i ciepłych. Dzieci nabrały ochoty na malowanie, a mi przypomniały się zimowe obrazki pastą do zębów, jakie robiłam będąc jeszcze w zerówce:) Powiedziałam im o tym i koniecznie chcieli spróbować.
Najpierw dzieci przygotowały tło nanosząc na kartkę wybrane odcienie farb: szarej metalicznej, niebieskiej i fioletowej z brokatem. Kiedy wysmarowane prace wyschły można było dalej smarować niczym innym, jak białą pastą do zębów (szczęśliwie znalazła się na stanie wśród tricolorowych).
Pasta tworzy fantastyczną strukturę, w zależności od rączki, która ją prowadzi, może przybierać różne wariacje. Dzieci kładły ją patyczkami kosmetycznymi, pędzlem, tapowały gąbkami i szczotką do butelek.


* autorką ilustracji z kalendarza jest Melka rysująca też cudowne przepisy kulinarne


Na koniec siostra z bratem uznali, że zimowe obrazki trzeba jakoś ocieplić i przylepili do nich małe serca:)

Za nami pierwszy tegoroczny zimowy miesiąc i inne próby oswajania zimna, infekcji, różnych sytuacji i zdarzeń.  
Sprawdziły się między innymi lodowe lampiony, do których dodawaliśmy suszone plastry cytryny, płatki lawendy i róży, miechunkę. Wewnątrz umieściliśmy małe świeczki i wystawiliśmy je na zaśnieżony taras. Cudownie patrzeć było na nie o zmierzchu oraz podziwiać w dziennym świetle.


Dzieci pochłonęła też zabawa w budowanie lodowego miasta - w warunkach domowych przygotowane wcześniej bryły lodu szybko się rozpływały, trzeba było się starać dobrze ustawiać śliskie 'cegiełki'. 


Jeszcze w okresie świąteczno-noworocznym przygotowaliśmy dekoracje na okienny parapet. Każdy stworzył w szklanym słoiku swój miniaturowy, leśno-zimowy, świat. Wykorzystaliśmy do tego naturalne ozdoby jak szyszki, patyki, gałązki. Dno wysypaliśmy wiórkami kokosowymi i kaszką ryżową. Dzieci zrobiły kryjówki dla zwierzątek. Słoiki towarzyszą nam cały czas, tylko przyschnięte igliwie podmieniliśmy na lampki. Wieczorny efekt podświetlonego szkła uprzyjemnia nam czas.



Wizerunek zimy można również ocieplić lodowymi zawieszkami i śnieżynkowymi baletnicami.
Wirując przypominają płatki śniegu i cieszą w te dni, kiedy nie możemy skorzystać z zimowej aury.
Akrylowe śnieżynki kupiłam kiedyś za grosze na wyprzedaży jako nietypowe ramki na zdjęcia. Wstawiliśmy w nie dekoracje z papieru. Z papieru też powstały śnieżne wróżki-baletnice,  zwieszające się z żyrandolu, inspirowane fairies of the flowers :)



Dużym uproszczeniem byłoby powiedzieć, że historia o Wasi zawiera pouczenie o tym, że nie można się kłócić z mamą. Książka mówi nawet coś całkiem innego. 
Jest przede wszystkim opowieścią o domowym cieple i bliskich relacjach, które panują wtedy, kiedy zdecydujemy się być odpowiedzialni za coś lub za kogoś.

23 sty 2017

Chatka na Kurzej Stopce, Kurzych Łapkach czy Sowich Nóżkach? Ilustracja dla dzieci.


                                    rysunek: Antoni Piotrowski do wiersza Czarownica
w książeczce pt. Szopka, OR-OT (Artur Oppman),
 WYDAWNICTWO M.ARCTA 1918, wyd. II
seria MOJE KSIĄŻECZKI


Jestem stara czarownica

Z babki i prababki,

Mam brodate, brzydkie lica

A nos jak grabki.

Mieszkam w chacie, co to stoi

Na kurzej nodze;

Kto do puszczy trafi mojej,

Połknę go srodze


                                               (źródło: Free ebooks by Project Gutenberg)

Domek Baby Jagi, tak samo jak jej postać, stary jest jak świat światem. I pewnie już dawno by spróchniał lub rozleciał się w kawałki, gdyby nie jakaś mityczna matryca, która zmusza twórców literatury do snucia wyobrażeń na jego temat. A było i jest nad czym się zastanawiać, ponieważ symbolika chatki na kurzej nóżce do dziś budzi wiele emocji, sugestii oraz kryje wiele niezbadanych tajemnic. W literaturze dla dzieci motyw domku Czarownicy obecny jest szczególnie w baśniach, które najchętniej czerpały inspirację z podań ludowych czy prastarych mitycznych wierzeń.

Bracia Grimmowie chętnie sięgali po metaforykę strachu i okrucieństwa, która tworzyła nastrój baśniowej fabuły. Baba Jaga pełni więc w ich utworach funkcję czarnego charakteru, który jest naturalnym zagrożeniem dla świata dziecka. Dlatego miejsce pomieszkiwania wiedźmy otoczone jest złą aurą. Ukryte przed ludzkimi oczami w gęstym, mrocznym lesie może zwieść na manowce każdego śmiałka zapuszczającego się zbyt daleko.
Ludowa przestroga: "Nie chodź tam!" jest obwarowana tabu. Ciekawość, próżność, a niekiedy głupota okazują się być jednak silniejsze. A co się stanie jeśli...? Pytanie o konsekwencje rozsnucia mgły tajemnic otwiera pole dla wyobraźni, jest doskonałą pożywką dla świata baśni (baśń Frau Trude czyli Baba Jaga).
Pociąga także zmienna postać chatki - w historii o Jasiu i Małgosi mamy jadalny domek z piernika, chleba, ciastek, marcepana. Nic, tylko wejść do środka.
Rodzaj inicjacji do innego świata, którą dziecko okupić miało lękiem i grozą spotkania.

Mitologia słowiańska przedstawia domek Baby Jagi w wymyślnej architektonicznie formie, jako budę umieszczoną na pewnej wysokości na palu przypominającym anatomicznie kurzą łapę.
Wysokie umiejscowienie nawiązywać mogłoby do spichlerzy budowanych w ten sposób dla ochrony przed wilgocią lub myszami. Na palu, jako miejscu wyniesionym, mógł się również znajdywać prasłowiański ośrodek kultu, świątynia.
Czteropalczasta, szponiasta kończyna mogła w baśniach równie dobrze być własnością któregoś z nieodłącznych towarzyszy Baby Jagi: kruka czy sowy. Dość, że chatka wyglądała odstraszająco, to jeszcze mogła się obracać, a nawet przemieszczać po lesie.
Taka obrotowa konstrukcja znana była już we wczesnym średniowieczu (XII wiek) czego przykładam są wiatraki-koźlaki, obracające się wokół własnej osi (o 360º) i tzw. "kozła", na którym były osadzone. Ponadto bryła mogła się również uginać, zmieniając środek ciężkości. Pozwalało to na skierowanie konstrukcji w stronę wiatru. Wiatrak wprawiano w ruch za pomocą kołowrotu, pionowego drewnianego słupka z otworem, zwanego inaczej "babą" (gwoli ciekawości). Niszczejące współcześnie sylwetki koźlaków, rozsiane po różnych zakamarkach kraju, majaczące gdzieś w dali, ledwie widoczne z głównej drogi, najlepiej dzisiaj oddają baśniowy fenomen konstrukcyjny Chaty na Kurzych Łapkach. Niedaleko jej na pewno do pierwszych, prototypowych, młynów wodnych, foluszy czy innych budowli przemysłowych...


                                                   il. Ivan Bilibin, źródło
                    
                                                              
Jeszcze jednym charakterystycznym rysem dotyczącym mieszkania Baby Jagi jest zbieżność nazwy chatki z regionalnym określeniem kurki (pieprznik jadalny) - grzyb ten nazywany bywa inaczej właśnie kurzą nóżką, kurzą stopką  (a także liszką, lisicą, stągiewką, lepiuchą, kurzajką, pieprzykiem).
 Irena Tuwim, przekładając bajeczkę Aleksego Tołstoja pt. Wojna grzybów, podaje jednak te dwie nazwy osobno:

- Chodźcie do mnie, kurze nóżki, idziemy na wojnę!
A kurze nóżki mówią:
- My jesteśmy kurze nóżki, zgrzybiałe staruszki. Nie pójdziemy na wojnę!

(Baśnie, Bajki, Bajeczki. Ludowe bajki rosyjskie, Nasza Księgarnia 1985)

W leśnym ekosystemie owocniki takich grzybów jak kurki czy muchomory (gołąbki, purchawki, lejkówki) tworzą często wygląd koncentrycznego kręgu znanego w podaniach ludowych jako 'czarcie koło' ('krąg czarownic', 'fairy ring').
Fantastyczne zjawisko traktowano w różnych rejonach jako sacrum, ponieważ nie potrafiono wyjaśnić jak powstaje. Ziemia wewnątrz kręgu była we władaniu różnych mocy. Wiedźmy mogły w nich tańczyć, krasnoludy chować skarby, a diabły zaklinać urokami, dlatego trawa wewnątrz magicznego pierścienia była sucha, a ziemia wyjałowiona. Tak tłumaczono proces zużycia składników pokarmowych przez grzybnię i symbiozę grzybów z korzeniami drzew.
Magiczny pierścień z grzybów tworzył ciasną zaporę dla ciekawskich spojrzeń.

Nie dziwią więc ilustracje Ivana Bilibina wprost usiane grzybami lub obramowane ich wizerunkiem, otaczające również niekiedy chatkę Baby Jagi w rosyjskich baśniach.

                                  fragment okładki do książki Piórko Finista Jasnego, Cud-Sokoła. Rosyjskie baśnie ludowe. Przekład Maria Dolińska. Wydawnictwo "Raduga", Moskwa 1983.

 ilustracja do baśni Piórko Finista Jasnego, Cud-Sokoła

                      ilustracja do baśni Wasylisa Pięknolica (datowana na rok 1899)



Baba Jaga mogła się poruszać nie tylko wraz z domkiem, ale również w maselnicy lub w drewnianej [niekiedy żelaznej] stępie, czyli wydrążonym pniu, służącym do ubijania tkaniny, której przy pomocy ługu nadawano kutneru.  Stępa mogła też służyć do łuskania kaszy. Wiedźma podpierała się w locie tłuczkiem, stęporami, a ślad za sobą zacierała miotłą.
Bądź co bądź, musiała gdzieś to swoje AGD przechowywać: kądziel, wrzeciono, piec chlebowy... Chatka na uboczu wydaje się najlepszym miejscem do gromadzenia wielu zaczarowanych przedmiotów;) Zabawne, że czasem była nawet podpiwniczona...

W baśni o Finiście Jasnym mamy do czynienia z chatką na kurzej stopce, znajdującą się na polanie w lesie. W fabule wykorzystano motyw wędrowny - bohaterka dociera do trzech szpetnych sióstr: Baby Jagi młodszej, średniej i starszej, od których uzyskuje pomoc w postaci dobrych rad i magicznych przedmiotów. Do kolejnej obracającej się chatki, w coraz bardziej gęstym i ciemnym lesie, bohaterka trafia dzięki wyrzuconemu przed siebie kłębkowi wełny.

W innej baśni z powyższego wydania, pt. Maria Mariewna, dom Baby Jagi  znajduje się w dalekim kraju, za ognistą rzeką, a otoczony jest palami z wbitymi na nie ludzkimi głowami. Podobnie w Wasylisie Pięknolicej, wiedźma to kanibalka lubująca się w wystawnym ogrodzeniu z ludzkich piszczeli, czaszek i innych detali humanoidalnych. Może i dobrze, że nie zetknęłam się z tym okrutnym wyobrażeniem, rodem z praktyk kozackich,  w dzieciństwie.
W ostatniej historii o Królewnie w żabę przemienionej, mała chatka Baby Jagi stała na brzegu morza, - niestety brak ilustracji, która by ją oddała.

Antoni Józef Gliński w zebranym i opublikowanym przez siebie w roku 1853 Bajarzu Polskim. Baśnie,  powieści i gawędy ludowe zamieścił baśń O królewnie zaklętej w żabę, bazującą na rosyjskiej Bajce o carewnie-żabie Aleksandra Nikołajewicza Afanasjewa (badacz rosyjskiego folkloru)  link do e-booka (wyd.II, 1862r.)
Motyw domku na kurzych nóżkach pojawia się w niej aż trzykrotnie - każdy zamieszkiwany przez trzy siostry o tym samym imieniu: Baba Jaga.
Chatka stała na polu makowym, a wokół roztaczała się senna atmosfera, której bohater starał się nie ulec. Mak oznaczał zarówno w starożytności, jak i w mitologii słowiańskiej granicę pomiędzy życiem a śmiercią, pozwalał ją przekroczyć, jak i mógł chronić przed zabłąkanymi duszami. Mak zapewniał także płodność.
By wejść do domku królewicz musiał wymówić każdorazowo zaklęcie:

Domku, domku! Porusz się
Na kurzych nóżkach pod spodem;
Do lasu tyłem odwróć się,
A do mnie stań przodem.

Ilustracje Teresy Wilbik

Przyjmując, że mogła to być jedna budowla aż w trzech odsłonach, mielibyśmy tu niezłą karuzelę, wirującą w szalonym tempie. A może to efekt zażycia środków halucynogennych?
 Drogę do kolejnej chatki królewicz znajduje za pomocą wyrzuconego kłębka nici. Baśń ta, podobnie jak inne z tego kręgu kulturowego, niesie ze sobą wielość znaczeń, uosobionych przez takie symbole jak kądziel czy wrzeciono. Baba Jaga w utworze to postać kultywująca życie, inicjująca w młodzieńcu coraz silniejsze postanowienia i zamierzenia uchwycenia własnych losów.

W wersji znanej za pośrednictwem Aleksego Tołstoja pt. Królewna żaba (Baśnie, bajki, bajeczki. Ludowe bajki rosyjskie, Nasza Księgarnia 1985, w tłumaczeniu Ireny Tuwim), chatka na kurzych nóżkach stoi w lesie:

Chatka kręci się i kręci w kółko.
 - Chatko, chatko - powiedział królewicz - stań tak, jak cię matka postawiła: tyłem do lasu, a do mnie przodem.

Kołyszącą się na wszystkie strony chatynkę napotkamy jeszcze w baśni Tołstoja Dzikie gęsi.


Interesująca interpretacja ruchu obrotowego chatki Baby Jagi, według badań dr Clarissy Estes, porównuje wirowanie domku do pełnego uniesienia, żywiołowego tańca, który miałby prowadzić do uwolnienia psychiki (podaję za autorką bloga Biegnąc z wilkami - autorka wyczerpująco analizuje baśń o  Mądrej Wasylisie).

Ciekawym jest fakt, że w baśniach ruch chatki jest pokazany zazwyczaj w sposób spotęgowany: najpierw odbywa się w sposób wahadłowy, raz w jedną stronę, raz w drugą, potem w co raz to inną, na wszystkie strony, czasami chatynka się kiwa lub chybocze.
Przypomina to trochę rozkręcony lub próbujący wyhamować bąk czy żyroskop.
Nasuwa się też skojarzenie z ptakami Baby Jagi, które posiadają wyjątkową ruchomość szyi (sowa 270º, kura 180º). 

Jeśli ktoś padł łupem wiedźmy z lasu był już praktycznie stracony. Ale czy tak było do końca? Znamy przekazy, które mówią o niezwykłych umiejętnościach leczniczych wiedźm, które jak nikt znały się na właściwościach ziół i grzybów. Te stare, brzydkie kobiety, posiadały ogromną wiedzę i podobnie, jak towarzyszące im ptaki, darzone były szacunkiem. Więcej o roli Baby Jagi przeczytacie w znakomitym materiale tutaj lub tu oraz tu :)

Granica pomiędzy życiem a śmiercią, wiedzą realną a doświadczaniem świata nadprzyrodzonego miała swoje odzwierciedlenie w języku, jakim opisywano świat lasu, strefy niezamieszkane czy zasiedlone. Różne znaczenia przypisywane tejże postaci oraz jej chacie świadczą o silnym przywiązaniu do lokalnie przekazywanych, czy to ustnie, czy pisemnie, podań, które - jakby nie spojrzeć - scalały lokalną grupę.

Baśnie ludowe do dzisiaj silnie przemawiają do artystów. Motyw chatki powtarza się w literaturze dla dzieci, nadbudowuje wielością znaczeń: raz onieśmiela, raz wabi, innym razem śmieszy. Stał się ikoną lasu baśniowego, gdzie wszystko wydarzyć się może. 
Zapraszam Was do obejrzenia kilku z tych niezwykłych chatek, jakie znaleźliśmy przy okazji różnych lektur. Ulegnijcie z nami ich czarowi:)


il. Zbigniew Rychlicki Gromadka Misia Uszatka, Czesław Janczarski, Nasza Księgarnia

*************************************************************************


il. Zbigniew Rychlicki do baśni O królewnie zaklętej w żabę Antoni J. Gliński, w zbiorze U złotego źródła. Baśnie polskie (wybór Stefanii Wortman), Nasza Księgarnia 1983.

******************************************************************

Liryzm i ludowość. To podstawowe nośniki kultury polskiej, dzięki którym domek Baby Jagi się ostał.



il. Janusz Grabiański do kołysanki Bajka iskierki Janiny Porazińskiej, W: Chodzi, chodzi baj po ścianie. Wiersze i kołysanki. Wybór Hanny Kostryko. Nasza Księgarnia 1968, wyd. III.

************************************************************************


Dwie poniższe ilustracje są autorstwa Bohdana ButenkiJaś i Małgosia (bajka wędrownicka), do autorskiej książki Krulewna Śnieżka (Nasza Księgarnia 2008, wyd. I)
Butenko bawi się w niej konwencją baśniową i wywraca bajkowe treści do góry nogami, dopowiadając do nich własną wersję:)
W historii o Jasiu i Małgosi kurza łapka jest tak apetyczna i dosłowna (co jest osią komizmu u autora), że wygłodzone dzieci postanawiają ją po prostu bez pardonu skonsumować.






************************************************************************

U Gałczyńskiego chatkę na sowich nóżkach zamieszkuje poeta-czarodziej, kochający dzieci, tworzący dla nich światy realne w nierealnym świecie, pozbawionym wolności. Wizja Gałczyńskiego bardzo profetyczna również i na nasze czasy, ale na szczęście nie pozbawiona nadziei na moc stwórczą słowa. Jest to rodzaj takiej mocy i takiej energii, która niczego sobie nie przywłaszcza, nie ma monopolu na pomysły, ale puszcza je w świat....


il. Antoni Boratyńskichatka na nóżkach sowich do wiersza K.I. Gałczyńskiego Kto wymyślił choinki?, W: Na kołysce kogut złoty, Konstanty Ildefons Gałczyński, Nasza Księgarnia 1979, wyd.I.


 il. Katarzyna Czerner-Wieczorek do wiersza Gałczyńskiego, w: Wiersze dla dzieci, Konstanty Ildefons Gałczyński,  ZYSK I S-KA 2010.

(Więc już teraz, chłopcy i dziewczynki,
czy wiecie, kto wymyślił choinki?)

Wieszcz zamieszkujący chatkę na sowich nóżkach był tym rodzajem inicjatora, który wprowadza dzieci w świat słowa pisanego, świat literatury i wyobraźni. Ma charakterystyczne atrybuty: złote książki i zielone pióro. Twórczość Gałczyńskiego, kuglarza, magika i estety, można śmiało określić jako strzelistą-świetlistą czyli celną, dotykającą najgłębszych potrzeb czytelnika. 
Jego córka, Kira Gałczyńska, wspomina we wstępie do powyższego wydania, że poeta kochał przedmioty z duszą, którymi zapełniał swoje kolejne domy: lichtarze, latarnie z dorożki, baśnie Andersena, a nawet półtorametrowy krokodyl na ścianie o szklanych oczach. 

*******************************************************************
 Zabawialiśmy się we wspólne czytanie tekstu znalezionego w książeczce wypatrzonej przez małą L. w bibliotece. Gdyby ktoś jednak miał wątpliwości skąd biorą się chatki na kurzej stopce, wystarczy zapoznać się z opowiadaniem Anny Sójki :):):)

il.  Piotr Perkowski do książki Bajki dla niedźwiadków. Polscy autorzy. Wydawnictwo Podsiedlik-Raniowski i Spółka S.A.

**************************************************************


Wizerunek Chatki na Kurzej Łapce na tyle silnie zapadł w naszą kulturową tożsamość, że zyskał zupełnie inną społeczną funkcję. Architekci prześcigają się współcześnie w konstruowaniu 'autentycznych' domków Baby Jagi, ku uciesze gawiedzi :) Sama chciałabym mieć jedną z nich w ogródku;)