Naszym dzieciom.


12 lip 2016

O żabkach w czerwonych czapkach

Do zieleni dodajmy kolor czerwony i już mamy moje ulubione zestawienie barw, będące kwintesencją lata. Kropla czerwieni w morzu zieleni działa pobudzająco i ożywczo na zmysły, przełamuje monotonię i rozwesela. Doskonale wiedziały o tym książkowe żabki z opowiastki Bechlerowej, którym zielony bardzo spowszedniał. Z podziwem spoglądały na sukienki biedronek, zazdrośnie zerkały na kapelusze muchomorów aż wreszcie zapragnęły coś zmienić w swoim żabim życiu. Urządziły więc wspaniałe przyjęcie oraz sprawiły sobie kreacje z prawdziwego zdarzenia. Ale czy liczyły się z konsekwencjami tych zmian? 
O tym przeczytacie  w humorystycznej książce dla najmłodszych O żabkach w czerwonych czapkach.
Publikacja tak obrazowa, że fragmenty jej prezentowaliśmy kiedyś w zestawieniu "kropkowanych" ilustracji: leitmotiv muchomora. Wątek pilnie śledzony - niebawem kolejne odsłony!

Doskonałe ilustracje z nutką awangardy - Jerzy Srokowski.

Nasza Księgarnia 1970, wyd.II
seria MOJE KSIĄŻECZKI











Historię o żabkach przeczytaliśmy rzecz jasna w podskokach, obowiązkowo pośród zielonej przyrody - oazy faktur i struktur. Na brak czerwonych akcentów nie narzekaliśmy, grasując wśród krzaków porzeczek i malin. Łącząc przyjemne z pożytecznym, energicznie eksplorując ulubione zielone zakamarki czy smakując owoce lata możecie mieć ubaw po pachy. Samo nakręcające się poszukiwania lepszego schowka, konkurs susów, nanizanie owocowych kulek na źdźbła trawy mogą stanowić fajną wakacyjną alternatywę. Dobierzcie do tego swoją ulubioną lekturę, koc i już! Kreujcie własny styl czytania i rodzinnego spędzania czasu na świeżym powietrzu:) Zapraszam do inspirowania się naszą foto-relacją:) 















Kto ma kolor czerwony,
jest dziś pięknie proszony.
Niech przyjdzie, niech przyleci,
kto ma czerwony berecik,
czerwony płaszczyk, czerwony krawat.
Będzie wesoła zabawa!

P.S.
Okupywanie papierówki to z kolei efekt zakochania rodzeństwa w Jabłonce Eli (Catarina Kruusval), ostatnimi czasy notorycznie odczytywanej przed snem:)




Przy okazji tej niezwykle ciepłej lektury uświadomiłam sobie raz jeszcze jak ważna jest skala, którą lustrujemy otoczenie. Małe drzewko może wydawać się ogromne dla dwojga dzieci. Odwrotnie, szczepka jabłoni mogła z kolei wydawać się nieporównywalna z ukochanym przez bohaterów drzewem zabaw, które bezpowrotnie zginęło. Dopiero z perspektywy czasu możliwe jest zobaczenie dobrej strony zjawiska.
Nawet żaby u Bechlerowej musiały na własnej skórze doświadczyć tego, że w zielonym jest im najbardziej twarzowo i bezpiecznie. Obie książeczki w jakiś sposób uczą, że nie warto tworzyć sobie w głowie schematów, lecz szukać pozytywnych aspektów swojego położenia.



Blogi w projekcie - wpisy uczestników

1 komentarz:

  1. Cudownie. znów znajomo i w książce i w ogrodzie. nie jestem zresztą pewna czy ta książka nie miała wersji na rzutnik, w przeźroczach, chyba ją oglądałam w dzieciństwie ;-)
    Znów przywołujesz-czarujesz wspomnienia z ogrodu mojej babci - krzaki porzeczek, zbieranie ich do kubków emaliowanych na kompot, zabawy w krzakach, te owoce nizane na trawki, no i kolczyki z owoców :) ach, soczyście :)

    OdpowiedzUsuń