Naszym dzieciom.


9 lut 2016

Leśne obrazki

Kiedy mąż przyniósł do domu tę książkę po prostu oniemiałam, jest piękna. Cierpliwie jednak czekałam, aż zainteresowanie nią dzieci wzrośnie. Kiedy będą na tyle ciekawe różnych odcieni leśnego życia, że będziemy mogli poznawać je i w wersji bajkowej, i realistycznej. Przyszedł czas, że powoli możemy się zanurzać w coraz to mroczniejsze zakamarki lasu, rozwikływać jego tajemnice i poznawać zwyczaje mieszkańców leśnej głuszy, nawet tych, których zupełnie nie znamy. Pomocna jest dla nas bardzo ta niezwykła książka o zwierzętach tajgi - pisana przecież dla najmłodszych.



Tytuł oryginału książki może zaskoczyć: ΓΟД  В ЛЕСУ (Wydawnictwo "Dietskaja Litieratura" 1980), ukazał się w polskim przekładzie Marii Dolińskiej w trzy lata później (Wydawnictwo "Raduga") jako  
Leśne obrazki. 


 



Iwan Sokołow-Mikitow zadziwiająco treściwie przedstawił w książce sylwetki zwierzęcych bohaterów na tle cyklicznej przemiany pór roku. Krótkie historie lisów, łosi, wilków czy niedźwiedzi opowiedziane zostały z punktu widzenia wytrwałego obserwatora dzikich kniei, myśliwego, podkradającego się do zwierzyny i zarazem mądrego badacza mateczników, barłogów czy gniazd. Moim zdaniem, atutem książeczki jest również poetycki wymiar wielu opisów. Nie znaczy to, że są one rozwlekłe. Mam na myśli raczej tę intuicyjnie wyczuwaną, niezamierzoną niezgrabność przekładu (szyk w składni), która jakby na przekór wszystkiemu poświadcza wyjątkową śpiewność języka rosyjskiego. Zresztą pisarz był autorem takiego gatunku literackiego jak poetycka miniatura oraz reportaży ze swoich ekspedycji przyrodniczych, jak podaje jego biografia. 

To książeczka przysparzająca dzieciom nie tylko wiedzy przyrodniczej, ale pozwalająca także na obycie się z dzikością i brutalnością natury. Pewne podane tu fakty wymagają na pewno skorygowania z rzeczywistością rodzimą - jak choćby ochrona gatunkowa. Przemycił się przykładowo w jednym z opowiadań  wizerunek wilka - rozbójnika, krwiożercy zasługującego na odstrzał. Warto na pewno ten obraz uzupełnić o inne informacje, ukierunkowujące dzieci na lepsze poznanie tego gatunku i jego problemów, zwłaszcza na terenach przygranicznych (o ile dla wilków takie istnieją).

Kolejna pozycja z tych, które uczą nas jak odzyskać pierwotny język, którym nazywamy przyrodę i opisujemy jej znamiona. Odgłosy zwierząt, tropy na śniegu, barwy zmierzchu i świtu przedstawia nam doskonały gawędziarz, oszczędny w formie, natychmiast przechodzący do sedna rzeczy, lecz podtrzymujący emocjonalny kontakt z czytelnikiem. Leśne obrazki są dzięki temu dynamiczne, jak owa zmienność przyrody oraz uważne, jak oko kamery podglądającej najbardziej intrygujące momenty w życiu zwierząt.
Dzieciom bardzo podobały się rysunki zwierząt z młodymi, a już Liduśce w szczególności.

Ujmujące i elektryzujące ilustracje: Georgij Nikolski. Całostronicowe i szkice. Rysunki powstałe pewną ręką zoologa.























Kiedy tylko mogliśmy, oglądaliśmy ją kawałek po kawałku.
Posłużyła nam też do przyswojenia wiadomości o poszczególnych gatunkach zwierząt, ich leśnych zwyczajach, kryjówkach. Ponadto ilustracje Nikolskiego uświadomiły nam ogromne znaczenie zwierzęcego kamuflażu oraz tego jak umaszczenie zwierząt pomaga im przetrwać w lesie.
Wydrukowaliśmy także wybrane sylwetki zwierząt do pomalowania - postarałam się, aby były one jak najbardziej realistyczne. Kacper z dużym zaangażowaniem dobierał kolory, wzorując się na przeglądanych obrazkach i zdjęciach z gazet. Mała L. z dziewczęcą swobodą przemyciła zwierzakom kolor "jużiowy", wzbudzając dezaprobatę przedstawiciela męskiego światka, zdecydowanie przecież nawiązującego do całej plejady zasłużonych myśliwych, tropicieli i traperów.






                                              zwierzęta żyjące w Polsce

Malunkami K. ozdobił swój kąt w pokoju, eksponując je na sznurze i aranżując swoje ulubione miejsce do zabawy; a siostra z małą pomocą upiększyła swoją ściankę :)



*
Strony, z których pobierałam kolorowanki: supercoloring.com, mamydzieci.pl, modowo.pl, miastodzieci.pl;
zdjęcia z gazet: archiwalne numery Werandy Country i Sielskiego Życia;
obrazek zwierząt na ścianie: autorstwa  Aleksandry i Daniela Mizielińskich


**
Zgrały nam się w czasie lektury, toczka w toczkę:

Las i jego zwykli-niezwykli mieszkańcy Justyna Styszyńska, (Widnokrąg 2015, wyd. I)

Przypadły nam do gustu leśne zwierzęce wyklejanki i malowane pejzaże. Książeczki z tej serii świetnie porządkują wiedzę maluchów na tematy geograficzo-przyrodnicze.
To również niesamowicie wciągająca zabawa w formie naklejanego kolażu, lekcja przyrody i słowotwórstwa przyprawiającego o salwy śmiechu. Bo jak tu nie śmiać się, kiedy z kart książeczki spozierają na nas ślepia borsukowilka lub innych dziwacznych stworzeń, przy których wymawianiu nazw można połamać sobie język.
Tak, jak przy poprzedniej zabawie chciało się usiąść z dziećmi i kolorować, tak teraz - trzeba było samemu spróbować sił przy tworzeniu.
-Nie patrz, nie patrz, teraz ja coś zrobię. Zobaczymy czy zgadniesz co to za zwierzę?
Dodatkowo dzieci wklejały postacie zwierząt w taki sposób, aby zakamuflować je na obrazku - zadaniem drugiej osoby było ich odszukanie.






***

Niesamowite postrzeganie natury, jej głębi i harmonii, zobaczycie także z pewnością w artystycznych fotografiach zwierząt, które wykonuje Nikolai Tolstyh.
Technika wycinanki i naturalne "pokolorowanie" zwierzęcych sylwetek niesamowicie nastraja i wnosi mnóstwo energii. Zobaczcie koniecznie: http://www.boredpanda.com/animals-cutouts-natural-landscapes-nikolai-tolsty/


8 lut 2016

Idzie niebo ciemną nocą


                                 Nasza Księgarnia 1982, wyd.VI
















Powyżej subtelne, lekkie a miejscami wyraziste prace Janusza Grabiańskiego, ilustrujące książkę niewątpliwie trącającą czułą strunkę w naszym wnętrzu: Idzie niebo ciemną nocą...  Atmosfera nocy i usypiania, liryczne mruczanki Ewy Szelburg-Zarembiny, koty Grabiańskiego oraz cały przyjazny zwierzyniec z przydomowego ogrodu.
Wymienione wyżej wyliczenia to tylko główne atuty wydanego równo pięćdziesiąt lat temu zbioru wierszyków i kołysanek dla dzieci.
Dzięki poetyckiemu widzeniu świata codziennego przez podmiot liryczny możemy i my wspólnie ponucić, a nawet sami tworzyć melodie i animacje do znanych wersów.
Wystarczy na przykład kawałek sztucznego futerka, (które choć już dawno się opatrzyło, wciąż wynajdywane jest z jakichś czeluści i wykorzystywane do zabawy), aby zmaterializowała się domowa etiuda.

                                                               księżyce w "lisich czapach":

W ludowej tradycji zaobserwowana na niebie aureola wokół księżyca zapowiadała deszczowe dni, co wierszowany utwór Lisia czapa Szelburg-Zarembiny może potwierdzać. Urzekające zjawisko atmosferyczne w postaci rudej poświaty to doskonałe tworzywo poetyki nocy, wraz z nieśmiertelnymi już gwiazdkami w fartuszku, srebrną rosą, sinym miesiączkiem.
Noc, pomimo swego pociągającego piękna, może też być jednak "zła", a przynajmniej tajemnicza (Ciemnego pokoju nie trzeba się bać). Poetka oswaja porę snu obietnicą spokoju, bezpieczeństwa i baśniowych przygód. Śpiącego dziecka strzegą psy, koty i myszy - w wymiarze onirycznym te istoty są strażnikami niczym niezmąconego odpoczynku, w tle szeptanej i powtarzalnej melodii.
                                            
Szarobury (i "jużiowy") kot to błyskawiczna kreacja z czarnej taśmy (paski na szarych rajtkach), puszystego ogona, kamizelki i uszu z pianki:
Wcielanie się dzieci w role to świetny sposób na poznawanie własnego ciała. Plusem są miłe doświadczenia sensoryczne. Pamiętam z dzieciństwa, jak sama lubiłam otwierać maminą szafę i głaskać jej czarny jak noc, futrzany szal, który nazywałam imieniem naszej kotki Kiry :)

                                           A, a, a... aaa...   czy     Aaaa!  ?

Niektóre z wierszy wchodzących w skład zbioru poznaliśmy z późniejszego cyklu wierszy o porach roku (Na zielonej trawie, Na listeczku kalinowym, Dziadzio Mrok, Srebrne gwiazdki). 
Ciekawe wydają się również króciutkie teksty zawarte w rozdziale pod tytułem Wierszyki Reni. Już we wstępie do książki autorka utożsamia się z podmiotem mówiącym  w wierszykach (prawdziwie Irenę Szelburg nazywano zdrobniale Renią).
Te jedne z pierwszych dziecięcych utworów mogły stanowić podwalinę dla pisarki pod przyszłe teksty, zdradzają to podobne kierunki zainteresowań i podejmowane tematy. Pierwotne fascynacje czy reminiscencje z własnego dzieciństwa stanowią jakby nić, na którą poetka nawlekała swoje liryki.
Ewa Szelburg-Zarembina dzięki takiej konwencji artystycznej znacząco zbliżyła się do dziecięcego czytelnika i zapewniła sobie dobry, wielopokoleniowy kontakt z odbiorcami.






Sięgając do powyższego wstępu oraz uzupełniając swoje luki w znajomości biografii pisarki, pomyślałam, że możemy z dziećmi właściwie jakoś uczcić tę niezwykłą osobę.
Forma wycinanki wydawała się najfajniejszą do przeprowadzenia zabawy.
Powstały więc papierowe lalki, ludziki - motyw, o którym autorka wypowiadała się bardzo ciepło, a który zdecydowanie może stanowić sam w sobie metaforę jej twórczej i ciągłej pracy ukierunkowanej na dziecko. 
Zbratana z czytelnikiem Renia, pokazująca i te beztroskie, i te smutne odcienie dzieciństwa; dziewczynka malująca "gromady lalek"; inicjatorka Pomnika  - Centrum Zdrowia Dziecka; autorka najpiękniejszych polskich kołysanek - to dla niej, te kolorowe, pląsające i ożywione przez dzieci papierowe postaci:)






Lidia fantastycznie wczuła się w aktorkę animującą papierowe dziewczynki za pomocą pociągnięć nici, a użyczając im swojego głosiku uświadomiła mi zasadność najprostszych w formie zabaw.