Odpoczynek od wokółświątecznej krzątaniny najlepiej wychodzi nam przy lekturze. Żegnamy miłych gości, wyzwalamy się od przymusu drętwego siedzenia na rzecz beztroskiej zabawy. Wraca dziecięca spontaniczność, a miny dzieci znów potwierdzają, że można inaczej. Dbam, żeby miały w tym wszystkim swój własny udział, nawet niewielki. Zarówno w przygotowaniach, w dekoracjach, w sprzątaniu, jak i w słodkim leniuchowaniu, byle razem. Serce rośnie, kiedy starszy pyta później: A kiedy to powtórzymy?
Wracamy więc na podłogę, sięgamy do regału i co? Strzał w dziesiątkę!
Wierszyki Władysława Broniewskiego zebrane w książeczce pod tytułem dla dzieci, to cykl utworów tematycznie związanych z rokiem kalendarzowym. Otwiera go wierszyk dedykowany wnuczce poety.
Możecie zobaczyć ich wspólne zdjęcie w tej galerii.
Nam spodobały się wierszyki wiosenne, a szczególnie o zajączkach, którego Kacperek nauczył się na pamięć w towarzystwie apetycznych czekoladowych zajcy, skaczących po stole.
A tu wybrane ilustracje Siemaszko:
Polecamy odczytanie na nowo liryków tego "maluczkiego" poety-dziadka. A my będziemy jeszcze polować na wydanie z ilustracjami Zofii Fijałkowskiej;)
EDIT:
Gdzieś nam się zawieruszyły wielkanocne zajączki wykonane przez nasze pociechy z tekturowych rolek i papieru samoprzylepnego:) Musiały gdzieś pokicać w tym świątecznym rozgardiaszu. O, tu są, więc doklejam z opóźnieniem, coby tematycznie było:)









