Naszym dzieciom.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajeczka zadaniowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajeczka zadaniowa. Pokaż wszystkie posty

17 kwi 2016

Puchatkowe liściki ze Stumilowego Lasu

Wędrówki z misiami stały się u nas chyba normą. Lidulka stale, z upodobaniem i determinacją eksploruje książeczkę Cztery misie i ten piąty (tu opisane), które dostały jej się po bracie. Powyginane już na wszystkie strony misie wciąż wskakiwały w inną kieszeń ciesząc zapamiętale. Wreszcie musieliśmy wyciąć z brystolu nowe sylwetki bohaterów. Cała ta akcja poświadczyć może o tym, za pomocą jakich kategorii mierzy się "żywotność" książki dla dzieci.
Nie tak dawno (a może już dawno?) podróżowaliśmy z Misiem Uszatkiem, aż wreszcie przyszła pora na przeprosiny z Misiem Puchatkiem. W zasadzie nie gniewaliśmy się na Puchatka aż tak mocno, bynajmniej nie na jego klasyczną literacką wersję - w sensie mama, która w podstawówce zaczytywała to wydanie:)
                                                     "Książka i Wiedza" 1988, wyd. XVI

Jednak po dziecięcej fascynacji najstarszej latorośli nowszą przeróbką filmową dłuuugo do "misia o małym rozumku" nie zaglądaliśmy. Młodsze kwiecie nie połknęło bajkowej przynęty.
Takim zwrotem akcji stała się dla nas książeczka, którą podsunęła nam ciocia. Moja najmłodsza siostra Puchatka poznawała między innymi dzięki fali nawrotu zainteresowania ponadczasowością pisarstwa Alana Alexandra Milne'a oraz szlachetnością rysunków Ernesta H. Sheparda. 
W Polsce, w ciągu ostatnich piętnastu lat zarówno oryginalna kreska ilustratora jak i talent pisarza zdobyły sobie dużą popularność, chociaż czasem wydaje się, że wciąż pełnią one podrzędną rolę, w stosunku do pluszowego, żółciutkiego wyobrażenia Winnie-the-Pooh.

Ale! Jeśli będzie istniał choćby jeden czytelnik, dostrzegający tę cudownie prostą dziecięcą logikę opowiadań, potrafiący wniknąć w niecodzienną filozofię bohaterów czy zobaczyć tkliwą dynamikę przyjaźni; albo nawet zauważyć naiwną niezgrabność postaci, szwy na szyi Kłapouchego  czy pyszczku Tygrysa (pierwowzorami były rzeczywiste zabawki - poczytaj więcej o genezie postaci np. tu) - wtedy na pewno przetrwa genius loci Stumilowego Lasu.

Przedstawiamy Wam  dziś sposób na zainteresowanie tych szkrabów, które może nie zawsze potrafią skupić uwagę na dłuższym rozdziale, za to uwielbiają w miarę sztywne, kolorowe kartki (nieprzesycone), a dodatkowo będące schowkami na małe skarby. 
To Puchatkowe liściki ze Stumilowego Lasu wydane przez "Dom Wydawniczy Rebis" (1999, wyd. I, przekład Ewelina Jagła; tytuł oryginału: Pooh's Letters from the Hundred Acre Wood).




Pozycja ta jest swoistą kompilacją Kubusia Puchatka oraz Chatki Puchatka, a dzięki wykorzystaniu fragmentów tłumaczenia Ireny Tuwim, brzmi równie swojsko i wesoło, co znane nam od pokoleń teksty. Stwarza to okazję do projekcji lektury na 'dziecko' - to, dla którego utwór powstawał lata temu, to, którym byliśmy my sami oraz dziecko, któremu czytamy dziś. Lektura otwiera oczy na dziecięce zachowania, tok myślenia, język, poczucie humoru i pozwala poznać tajniki dziecięcej psychiki. Igranie z ulubionym przyjacielem, zabawa słowem, puentowanie zachowań, operowanie stylem podniosłym i swobodnym, to wszystko przybliża nam dziecięcy kierunek rozwoju, dorastania w czasie. Atutem powyższego wydania jest próba kontynuacji ludycznej formy zajęcia czytelnika. 

Koniec każdej wysłuchanej historyjki to jednocześnie początek dobrej zabawy: każda z kieszonek kryje dodatkową porcję przygód w postaci tzw. "liścików". Adresatami są bohaterowie książeczki, odbierający swoją pocztą z kopert oznaczonych znaczkami. Dziecko może znaleźć tutaj mapę Stumilowego Lasu, ulubione czasopismo Kangurzycy z poradami dla gospodyni, gazetę Krzysia relacjonującą leśne wieści, grę planszową stworzoną przez Krzysia, poemat Kłapouchego i inne zagadkowe przesyłki.










Interaktywna a jednocześnie bardzo literacka forma sprawdziła się u nas w stu procentach. Dzieci natychmiast robiły własne mapy (np. chowały jakiś przedmiot w domu, a następnie dokładniej lub mniej, odzwierciedlały rozmieszczenie pomieszczeń i oznaczały dla siebie nawzajem miejsce ukrycia), tworzyły znaczki i kartki pocztowe.




Zabawa w listonosza należy do ich ulubionych, każde pudło w ich rękach może zamienić się w paczkę-niespodziankę. Jednak brakowało nam do tej pory jakiejś trwalszej skrzyneczki na liściki. Dlatego ukierunkowana przez dziecięce pomysły zmontowałam ptasią skrzynkę na listy, która zawisła w zasięgu ich rąk.


Postanowiliśmy, tak jak bohaterowie książeczki, pisywać do siebie listy, dawać w nich małe wskazówki, miłe rysunki i ważne słowa. Przy okazji zapoznawania się z tym typem korespondencji, obejrzeliśmy sobie pamiątkowe kartki i pocztówki od bliskich nam osób. Każda ma przecież swą własną historię.
Dzieciaki codziennie otwierają skrzyneczkę małym kluczykiem i szukają kopert adresowanych do poszczególnych domowników - zabawa dostarcza mnóstwa emocji.




Zachęcamy do sięgnięcia po Puchatkowe liściki..., a może przyjdzie Wam ochota na stworzenie własnej gazety czy gry przygodowej:) To niezwykła pozycja, w której każdy z bohaterów COŚ CZYTA albo sam tworzy ogłoszenia i wiadomości na małych świstkach papieru. A wiadomo przecież, że owoce takiego przejawu twórczości nieraz kumulują się w dziecięcych szafkach, schowkach czy teczkach.
Dom Wydawniczy Rebis ma również na swoim koncie inne pozycje z "kubusiowymi" mądrościami i radami (seria Biblioteka Kubusia Puchatka). Możliwości jest wiele, tak jak dalece inspirujący jest duet Milne-Shepard:)










Stałych Czytelników prosimy o wybaczenie braku marcowego wpisu Przygód z książką, co też uzupełniamy tak szybko jak, to możliwe:)

13 paź 2015

Sklepy

Zdecydowanie coraz rzadziej można spotkać kompletne pozycje z serii Książeczki z Misiowej Półeczki  - ta kolejna Czesława Janczarskiego, pod tytułem Sklepy (Nasza Księgarnia 1969, wyd. I) nie jest wyjątkiem; stała sobie na bibliotecznym regale pozbawiona części kart i nadziei na jakiekolwiek wzięcie jej do rąk. Ale my się ulitowaliśmy nad nią, bynajmniej nie przez sentyment do PRL-owskich półek sklepowych, ale ze względu na ilustracje pokazujące między innymi zabawki z końca lat sześćdziesiątych XX wieku. Ogromnie cenię sobie możliwość podpatrzenia tego tematu w literaturze dla dzieci .
Książka miała zachęcać dzieci do zabawy "w sklep" oraz przysposabiać do samodzielnych sprawunków w przyszłości. Ponownie wraca znany motyw z tej serii  "wędrowania" po stronach książki w celu zapoznania się z jej treścią. Czytelnik mógł "przemieszczać się" od sklepu do sklepu, rozwożąc towary, robiąc zakupy i poznając specyfikę każdego z lokali handlowych. Wycięte z wkładki rysunki towarów należało umieszczać we wskazanych miejscach. Mamy tu między innymi krótkie wierszyki o sklepie obuwniczym, mydlarni, kwiaciarni, a nawet spożywczym SAMIE.








Pod szyldem: ZABAWKI,
kolorowy światek.
Wiecie, kto tu mieszkał?
Mały Miś Uszatek!


Kto zna genezę przygód Misia Uszatka Janczarskiego i kojarzy historię Misia, Czarnego Noska, Janiny Porazińskiej, ten przypomni sobie opis sklepowej wystawy z zabawkami, do której przyklejały się dziecięce nosy. A czego tam nie było? Pluszowe małpki i miśki z trocinami w brzuchu, celuloidowe lale, blaszane instrumenty, nakręcane pojazdy, lokomotywy, plastikowe kaczuszki, koniki na biegunach, drewniane wózki i klocki - nieodłączni towarzysze dziecięcych zabaw, upragnieni przyjaciele, bohaterowie licznych opowiastek.

Przygotowaliśmy witrynę sklepu z zabawkami, z trochę nostalgiczną nutą; dzieci chętnie wcielały się w swoje role kupujących i sprzedających, i o dziwo zawsze oczekiwały wydania reszty;)


   

Miło czasem wsiąść do pociągu wspomnień i znaleźć się na chwilę w świecie, który stanowił przedmiot naszego zainteresowania, kiedy sami byliśmy dziećmi....


28 wrz 2015

Leśne wędrówki

Dzieciaki budują znów książkowe wieże i domki; zakładają domową księgarnię; ściągają pojedyncze egzemplarze z półek i tworzą z nich tajemne kręgi i trasy, a przez pokój przefrunie tylko czasem jakiś liść, wyrwana kartka, przeturla się żołądź. Widać czas jesieni jest u nas nierozerwalnie związany z lekturą. Wyciągamy więc ze skrzyni i z regałów solidną porcję książek o przyrodzie i zatapiamy się w naszym powszednim dniu.

Przedstawiamy Leśne wędrówki Marii Dunin-Wąsowiczowej (Nasza Księgarnia 1968, wyd.II). Brzmi zachęcająco i tak wygląda, bowiem wchodzi w skład Książeczek z Misiowej Półeczki. Jednak tym razem syn jest rozczarowany, że nie możemy popracować zgodnie z "koncepcją wędrowania". Zostaje nam końcowy "egzamin" ze znajomości treści.



W momencie kiedy Kacperek zabawiał się w doświetlanie nocnego lasu Hanny Czajkowskiej za pomocą migającego światełka odblaskowego, pomyślałam, że szkoda byłoby tak zostawić te piękne ilustracje z niczym. Głębi woskowanej zieleni igieł, którą odkryła przed nami ilustratorka, czerwieni owocu odcinającej się od ciemnych pni drzew, plamek liści migocących taką jasnością, że aż kręci się w głowie i tych sowich oczu, które świecą jak dwie małe latarenki, a które możemy sobie wyobrazić w dalszej projekcji  -  obok tego wszystkiego nie można przejść obojętnie.









Taki obraz można mieć stale przed oczami, a najlepiej gdzieś na pustej ścianie, by móc zawsze na niego spojrzeć. A najlepiej, przenieść las Czajkowskiej w tych wielu tonacjach prosto do wnętrza domu.
Skoro w danym momencie nie możemy odbyć leśnej wędrówki, zaprośmy las do nas!
Tak zrodził się pomysł w mig podchwycony na wykonanie leśnego domku.


Tekturowe ściany - podstawowy materiał - ozdobiliśmy motywami przeniesionymi prosto z lasu: liśćmi, gałązkami, pniami, porożami i kwiatami. Aranżacja wnętrza w stylu "eko" wciąż na topie, dlatego posiłkowaliśmy się wycinkami z gazet, odnalezionymi w archiwalnych numerach (m.in. artykuł Lekcja przyrody w nr 5/2011 "Domu z pomysłem"; katalog IKEA - tam odsyłamy po autorów projektów).
Opowiedzieliśmy sobie które motywy kojarzą się z przyrodą, jak można je wykorzystać w domach. Kacper zaprojektował samodzielnie drewniany fotel z deseczek, wieszak na ubrania z gałązki, stół z kocka czy wannę z kory.





Leśny domek szybko został zasiedlony przez zwierzęta skore do zabawy i ucztowania, a ilustracje z książeczki okazały się doskonałą fototapetą;) Kacperkowe i Lidkowe układanki trwały parę dni.