Naszym dzieciom.


20 mar 2018

Morskie obchody

Z okazji tegorocznego Światowego Dnia Morza (17 marca) rozwinęliśmy z dziećmi temat podmorskich światów. 



                                   u wybrzeży Norwegi, 2017


                         fot. arch. Bałtyk, 2011

                         Bałtyk, 2012

                         Bałtyk, 2014

Powspominaliśmy niektóre z naszych wyjazdów nad morze oraz to jakim je widzieliśmy. Raz niczym niezmącone, innym razem niespokojne i tajmnicze.
Twórcza zabawa poszła w kierunku form przestrzennych. Z tekturowych pudełek dzieci zrobiły swoje miniaturowe akweny. Syn wykonał swój projekt z różnych perspektyw, interesowało go to, co widoczne jest na powierzchni wód, i te zakamarki, które ukryte są gdzieś na samym dnie. Starsza córka była zachwycona kolorystyką i bogactwem podmorskiej fauny - musiało być z różem i błyskotkami, a młodsza poukrywała na dnie pudełka różne morskie skarby. 
Praca dzieci przebiegała przy dźwiękach emitowanego filmiku o  podmorskich głębinach, dzięki czemu wyobraźnia była stale podsycana przez wielobarwne obrazy. Użyliśmy m.in. bibuły, drucików kreatywnych, gąbczastych papilotów, kamyków, muszli, szkiełek, baloników, i czego dusza zapragnęła:)



Z miękkich drucików, papilotów i piór powstały podwodne rośliny, z małych baloników na wodę - rybki, a z dużego pomarańczowego balonu - słońce, chowające się właśnie za horyzont:)









Ulubionym zajęciem dzieci jest także układanie kompozycji z naszych nadmorskich skarbów, które są też najlepszym tworzywem zabaw i dekoracji. Jedne z nich przywozimy sami, inne dostajemy w prezencie:) 



pamiątkowe słoiczki zrobione raz przez dwójkę starszych dzieci

Przypomnieliśmy sobie nasze wycieczki w podwodny świat, które odbyliśmy przed laty w formie edukacyjno-rozrywkowego spaceru po specjalnie przygotowanych do tego parkach. To wspaniałe przeżycie dla dzieci móc zmierzyć się z figurami morskich czy oceanicznych zwierząt w porównaniu do ich oryginalnego rozmiaru, poznać morską faunę z różnych stref klimatycznych i dowiedzieć wielu ciekawostek, serwowanych w urokliwej scenerii.



                         Ocean Park Władysławowo, 2014







                            Park Wieloryba Rewal, 2016





"Kolorowe ryboptaki" według małej L. - pływające nad głowami i tuż, na wyciągnięcie rąk i przyklejenie nosków, we wrocławskim Afrykarium:) Tylko takie fotki udało nam się zrobić w ubiegłym roku, ale nie są one tak istotne, jak sam pobyt w fantastycznie zaaranżowanej przestrzeni. I jeśli tylko, nie stanowią dla Was przeszkody długie kolejki i smartfony koło twarzy, to szczególnie polecamy to miejsce w naszym przepięknym, dolnośląskim regionie:)

17 mar 2018

Niezwykłe przygody Koralaka i Koralaczka w krainie tajemnic/ W głębinach ocenu

Niewiele mówiący tytuł książeczki autorstwa Jadwigi Kozieradzkiej (Wydawnictwo Lubelskie 1977, wyd. I) nie stanowiłby dla nas zachęty do zdjęcia z półki tej pozycji. I pewnie nadal by sobie tam tkwiła, gdyby nie jakiś impuls, który kazał nam zajrzeć do środka książki. Turkusowo-koralowe wnętrze natychmiast do nas przemówiło niezwykłą głębią, zaszumiało z samego dna nieprzebytych mórz i oceanów. Korciło niezmiernie bliższe poznanie istot zerkających na nas spomiędzy pożółkłych kart. Miętowa i brunatna toń wód odsłaniała przed nami coraz to bogatsze szczegóły na ilustracjach, wykonanych przez Włodzimierza Krusiewicza. 
Wzięliśmy więc Koralaka i Koralaczka do domu, nie wiedząc, co też oni nam przyszykowali za przygody. Już na poczekaniu zaświtał nam bowiem plan: skonfrontujemy ich świat z czarującą głębią niezwykłej przestrzennej książki, wykonanej w technice pop-up'u - W głębinach oceanu (Anouck Boisbert, Louis Rigaud, Dwie Siostry 2017), która od niedawna stała się naszym vademecum podmorskiej natury.
Nie musieliśmy długo czekać, aby dać się poprowadzić im obu, ponieważ się świetnie uzupełniają w swoim przekazie wizualnym. Zainspirowani i zachwyceni zaczęliśmy tworzyć własne rafy koralowe, wapienne muły, podwodne łąki, piaski, ukryte źródła, wulkaniczne gazy i rozpadliny. Wyszliśmy od płaskiej powierzchni do formy przestrzennej, od minimalizmu do bogactwa struktur i kształtów, do różnorodności, jaką stanowią oceaniczne żyjątka.

Niestety, jeśli chodzi o same przygody chłopca o imieniu Koralaczek i jego dziadka Koralaka, nie przyciągnęły one tym razem dziecięcej uwagi. Dzieci wolały opowiadać sobie ilustracje niż słuchać dłuższej, wierszowanej historyjki o psotnym wnuczku, nieszanującym swego dziadka i popadającym co rusz w tarapaty. Z drugiej strony, otrzymaliśmy jednak ciekawy wgląd w życie podmorskich stworzeń i to one grały tu pierwsze skrzypce.



















Mamy w domu jedną specjalistkę od malowania tła (czasami konsekwentnie jednym kolorem), a drugą od syrenek:) dlatego dzieciom przypadła technika wycinania z pomalowanego papieru i naklejania motywów na kartkę. Przy okazji możecie wtedy wykorzystać te prace dzieci, które czasami zalegają gdzieś w szufladach, a mają ciekawe tekstury, ślady pędzla. Przydały się nam również ozdobne nożyczki i papier samoprzylepny. Mieliśmy sporo prac wymalowanych metalicznymi farbami, co dało fajny efekt morskiej wody:)

















Dziękujemy za odwiedziny:)))))))

14 mar 2018

Co w Chacie piszczy?

Towarzysząc od kilku lat moim dzieciom w ich rozwoju, obserwując ich poczynania i zmagania, odgadując kierunki w jakich chcą poszukiwać drogi do wyrażenia siebie, przekonałam się niejednokrotnie o ich wspaniałych zasobach twórczych, niezmierzonej niczym kreatywności. To dzieci są panami swojego czasu i swoich działań. Decydują w co chcą się bawić, jak spędzać czas, jakie książki wybierać, i nawet czego uczyć. Tak, niepojęte:) Patrząc wstecz na nasze 'lamusowe' lektury, i nie tylko, widzę wyraźnie, że to dzieci uczyły mnie zaangażowania, wyczucia, dania sobie czasu, żeby akuratna książka zagrała, a motyw popracował sam w ich wyobraźni. Mogłam ich tylko zapraszać do różnych fikcyjnych światów. Nic na siłę. Dlatego nie lubię przymusowych lektur - kiedyś były one właśnie taką propozycją do podróży w nieznane. Dzisiaj stawia się je na piedestale, ucząc jedynego, słusznego wzorca odczytania treści. To mnie smuci. Nasza zabawa, która jest pochodną czytania, nauczyła mnie szanować dziecięce wybory, stać z boku, przyglądać się temu, co się wykluje z projektów.
Dobór książek w Chatce zazwyczaj mamy zupełnie przypadkowy, jak już to nieraz Wam opowiadałam. Innym razem ta sama książka powraca wiele razy. Nie czytamy na wyścigi, na modłę, ani z przymusu. Są dni, kiedy nie czytamy nic. Serio. I tak też jest dobrze. Dajemy sobie czas, aby zatęsknić za czytaniem, za osobistym spotkaniem z książką. Dajemy sobie czas, ażeby się z książką polubić, pobratać, pogodzić. 

W takich przerwach też sporo się u nas dzieje:) 
Ponieważ blog Chatka na sowich nóżkach pełni dla mnie samej taki szczególny nośnik pamięci, dobrych wspomnień i myśli, chciałabym w tym miejscu dzielić się naszymi pomysłami na spędzenie wspólnego czasu. Wiele ciekawych (przynajmniej dla nas:) działań, które podejmujemy dotyczy książek, zabawy, zdobywania wiedzy o naturze i świecie. Porządkując kolejne, pękające w szwach, foldery z archiwalnymi fotkami dziecięcych zajęć, patrzę na nie z radością i wdzięcznością. 
Taką twórczą energię dziecięcą, którą może być wstępem do czegoś dobrego, chciałabym tu przemycić co jakiś czas. Chatka otwiera swoje podwoje:)