Naszym dzieciom.


7 lut 2014

Tygrys o złotym sercu



                              Czesław Janczarski Tygrys o Złotym Sercu, Nasza Księgarnia, 1963, wyd. I


W Ciepłych Krajach, w gęstym nieprzebytym lesie mieszkał tygrys.(...)Był to (...) Tygrys o Złotym Sercu(...).

- Pójdę szukać przyjaciela - postanowił. I poszedł w głąb lasu.


- Chętnie się z tobą zaprzyjaźnię - powiedział Króliczek, Który Wszystkim Wierzy.


Jednak zanim tygrys znalazł prawdziwego przyjaciela musiał przejść wiele kroków i przeżyć parę nieprzyjemnych sytuacji, a nawet rozczarowanie. To zdarza się każdemu, kto choć trochę czuje, że różni się od pozostałych w grupie. Jednak pomimo wątpliwości Tygrys o Złotym Sercu nie poddaje się. Bo prawdziwa przyjaźń wymaga wielkiej odwagi i cierpliwości. Nawet, jeśli to bajka...

- Ponieważ jednak ta bajka zdarzyła się naprawdę, nie zastanawiajmy się nad tym. Zresztą bajka zawsze się kończy, a przyjaźń nasza będzie trwać długo, dłużej niż bajka.

Janczarski tę swoją bajeczkę opowiedział zajmująco i z wyczuciem, podtrzymując kontakt z czytelnikiem i wciągając go w tok opowieści. Dziecięcy odbiorca może bardzo łatwo utożsamić się z głównym bohaterem książeczki, dzięki czemu uwalnia się od stereotypowych wyobrażeń narzucanych mu przez świat dorosłych. Cóż, że w świecie realnym dziki tygrys zwyczajnie pożarłby słabszego króliczka, kiedy jednak coś może trwać dłużej niż bajka? A może to, nam dorosłym, jest potrzeba taka opowiastka w dobie konsumpcjonizmu?






Bohaterowie bajeczki wielokrotnie stawiają pytanie: dlaczego? I zadawał je także Kacperek. Uniknęłam nadmiarowych wyjaśnień. Przekonujące stały się zachwycające ilustracje Józefa Wilkonia, które (czy uwierzycie, czy nie), kiedy na spłowiałe karty padły słoneczne promienie, stały się po prostu ogniste, wyraziste i ... trójwymiarowe, jak najprawdziwsza dżungla.


Wzięliśmy się więc do roboty i ze zwykłych rolek po papierze toaletowym, kolorowego papieru i bibuły powstała gromadka (taaak się rozrosła!) przyjaciół:)

K. miał ubaw w docinaniu, przyklejaniu oraz rzucaniu wyzwania pod kolejny projekt zwierzęcia.
Nasze papierowe zabawki nie przetrwają zapewne próby czasu, nie są też obdarzone plastycznym wdziękiem, ale bardzo się lubią z K. 
Boję się, że niedługo będziemy mieć istne zoo w domu:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz