Naszym dzieciom.


22 mar 2014

Wiosna, wiosna...

Pierwszy dzień wiosny przywitaliśmy radośnie. Od rana w ruch poszły farby. A to za sprawą zielonych wierszyków Ewy Szelburg-Zarembiny, zebranych w cieniutkiej książeczce, pt. Na zielonej trawie.  
Otwiera ona cykl wierszy o porach roku, zgrupowanych w trzech pozostałych częściach. 

                                                       Wydawnictwo Lubelskie 1985, wyd. I

Podobno poezja dziecięca w czystej postaci jest dziś trudna w odbiorze. Nie wiemy, ale próbujemy czytać i osłuchujemy się. Te rymy trzeba po prostu czytać na głos! Wtedy stają się realnym bytem. Pięknym, dźwięcznym i wesołym. Dopełniają je barwne ilustracje Zbigniewa Rychlickiego.
 Kilka wybranych, które nas szczególnie zainspirowały:



 



Po prostu chce się wziąć do ręki farby i malować, rozcieńczać je wodą, rozmazywać po kartce i przekonywać się jakie odcienie może mieć wiosna. Kacper robił to z pełnym wyczuciem.



Na tej pracy znalazły się i chmury i trawa, słońce i kwiaty. Jestem przekonana, że jest tak, jak mówi K. :)


A po południu zostałam obdarowana najpiękniejszym wiosennym kwiatkiem, przyniesionym przez synka ze spaceru.


Przed nami dobry czas, mam nadzieję, więc, gdy:

Srebrny deszczyk
rosi, rosi
ciepluchno,
pozwól boso
biegać Zosi,
matuchno!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz