Naszym dzieciom.


2 lut 2015

Chodzi, chodzi Baj po ścianie

Kim jest Baj? Co jeszcze dzisiaj znaczy słowo bajać, bajanie? Czy ma tylko pejoratywne zabarwienie? A co sprawia, że teksty znane od pokoleń, a często stylizowane na ludową nutę, są nam tak bliskie i wywołują mimowolne zasłuchanie i jakąś tęsknotę za tym co minione?
Nie wiemy, a może się nie dowiemy, ale możemy sobie wymyślić odpowiedzi na te pytania.
Możemy też spróbować i dzisiaj odczytać te dziwnie melodyczne słowa, które tak często są przemycane do licznych wznowień tradycyjnych czy audiowizualnych.



Książeczka pod tym tytułem jest zbiorkiem dwudziestu wierszy dziecięcych i kołysanek ludowych m.in. takich autorów jak:  
Kazimiera Iłłakowiczówna (1892-1983): Baj;
Józef Czechowicz (1903-1939): Dawno już ucichł, Szumi woda, W ogródku, Lulajże, Nie chce mi spać, Chmurka się uniża, Bajki;
Ewa Szelburg-Zarembina (1899-1986): Idzie niebo, Złoty jeż, Jak szło słonko spać;
Janina Porazińska (1888-1971): Bajka iskierki, Baj-baj-baju; Duje, duje wiatr;
Hanna Januszewska (1905-1980): Kołysanka
Jerzy Kamil Weintraub (1916-1943): U kaczora srebrne pióra;
oraz zawiera utwory ludowe: A, a - kotki dwa; Chodził Senek i Drzemota; Uśnijże mi, uśnij; Nie piej, kurku, nie piej.
Wyboru dokonała Hanna Kostyrko. Zilustrował Janusz Grabiański, na obrazkach którego się po prostu wychowałam. Był on też autorem ilustracji do ostatniego wydania podręcznika do nauki czytania Mariana Falskiego. Może to tłumaczy poniekąd mój stosunek do tego zbiorku.

Impresjonistyczne ilustracje stanowią mistrzowskie ujęcie ludycznego tematu:


Grabiański za pomocą rozmazanej plamy wspaniale odtworzył liryczny nastrój pory zasypiania. Widok zmierzchu zza okna, nocne i ranne zwierzęta  - wszystko to miało oswajać małe pociechy z nocą i jej tajemniczymi odgłosami oraz pomagać w spokojnym pogrążaniu się we śnie.




Jakkolwiek dużo znalazłoby się w tych prostych tekstach archaizmów czy dialektyzmów, widać nie przeszkadzają one współcześnie w pełnym odbiorze lektury. Opinie o nich zawsze niemal sprowadzają się do przymiotników: nastrojowe, zaczarowane, nostalgiczne, inspirujące...
Im bardziej nawet wydają się nie należeć do tego świata, im bardziej odległe, tym silniej nawiązują do świata dziecięcego - tego utraconego raju. Dzieję się tak również dzięki licznym zabiegom poetyckim, ukształtowaniu frazy, stylizacji na folklor ustny i zaznaczonej intonacji.
Nic dziwnego, że chce się do nich wracać - dzieciom nucić i dzieciom czytać. Tworzyć do nich muzykę. Wznawiać wydania. Chciałoby się rozwikłać tajemnicę, która tkwi w tych bajaniach, a która jest ich istotą.
To jedna z tych rzeczy, o których można powiedzieć, że jest "moja", "ta jedyna, niepowtarzalna" i jedna z tych rzeczy, których nie można mieć na własność, bo stanowi wspólne doświadczenie wielu.


Dedykuję naszym trzem bąkom :)

BAJ
Chodzi, chodzi Baj po ścianie,
żółte ma chodaki,
niesie dzieciom złote kłosy
i czerwone maki.

Baj, baj, baj kaftan krasny ma,
baj, a baj na skrzypeczkach gra.

Chodzi, chodzi Baj po ścianie,
chodzi po suficie,
ma sześcioro małych bąków,
kocha je nad życie!

Baj, baj, baj kaftan krasny ma,
baj, a baj na skrzypeczkach gra.

Chodzi, chodzi Baj po ścianie
do samiutkiej zorzy,
kiedy mała córka wstanie,
Bajowi otworzy.

Baj, baj, baj kaftan krasny ma,
baj, a baj na skrzypeczkach gra.

                                          Kazimiera Iłłakowiczówna


Kołysanki towarzyszą nam odkąd urodziło się najstarsze dziecię - choć niektórych melodii słuchaliśmy również w czasie ciąży. Szczególnie zasłuchani jesteśmy w wykonania Grzegorza Turnau i Magdy Umer. Mamy ulubioną książeczkę wydaną razem z płytą CD, na której znajdziemy adaptację do utworów m.in. Szelburg-Zarembiny czy Porazińskiej. Autorką ilustracji jest Aleksandra Kucharska-Cybuch.
                                                               wyd. Eurograf 2007



Teraz, kiedy starsze dzieci są na etapie wieczornego "poczytaniamimmamo" i oglądania-opowiadania książeczek obrazkowych, kołysanki nie kołyszą ich już do snu, ale pojawiają się także w wersji bez melodii. Zauważyłam też, że Lidusia lubi sobie po swojemu pośpiewać przed zaśnięciem, a Kacper lubi otwierać książeczkę, a nawet modlitewnik i udawać, że czyta śpiewając. Widocznie sama melodyjność języka odgrywa tu ważną rolę - aby umożliwić małemu człowiekowi przejście od fazy dnia do pory czuwania i odpoczynku. Znajomy głos mamy i taty, bicie serca, czułe gesty czy  światło nocnej lampki pozwalają oswoić czasem trudny proces zasypiania.
A sen nowonarodzonej Kai i jej spokojna twarzyczka, układające się w uśmiech usteczka? To prawdziwa zagadka moich nieprzespanych minionych nocy;) Zresztą, najlepiej i tak śpi się przy cycu;)

Kacper, spytany o Baja, powiedział, że może to być pająk spacerujący po ścianie, borsuk (?) albo piłka skacząca do góry (!). Hmm. Braliśmy też pod uwagę światło księżyca wędrujące w nocy po pokoju. Zatem pogawędziliśmy sobie o różnych cieniach widocznych na ścianie o wieczornej porze, o tym co może przeszkadzać w zaśnięciu (powód zawsze się znajdzie;) oraz o sposobach łagodzenia dolegliwości. Synek dał się wciągnąć w odstraszanie strachów, robiąc małe ścienne przedstawienie. Lidulka także odnajdywała radość w rzucaniu cieni z poskręcanych drucików.  Zabawa ta daje mnóstwo możliwości kreowania ról i obserwowania gry światła. Zdecydowanie, musimy to jeszcze kiedyś powtórzyć.


                                                                 Dobrej nocy życzymy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz