Naszym dzieciom.


10 lut 2015

Let it snow

Wkrótce po napisaniu listu do Dziadka Mroza z prośbą o śnieg mieliśmy jednodniowy śnieżny opad, ale na tyle obfity, że wszystkie dzieci z sąsiedztwa na wyścigi lepiły bałwana i wyciągały sanki:) Nic to, że pod koniec owego dnia bałwanki odchylały się nieco od pionu, w stronę zachodzącego słońca, by następnie bez reszty tracić głowy i inne bałwankowe części ciała. Przynajmniej było wesoło. Potem długie dwa tygodnie nic. Rekompensatą były przeglądane ilustracje dziecięce z widokiem na zimowy krajobraz. Nie wiem, jak wy, ale ja po prostu kocham tego typu obrazki. Rumiane buzie bawiące się na śniegu oraz opad śniegowych punkcików zachwyca mnie każdorazowo. Autorzy ilustracji dbają o szczegóły, odcienie i nostalgiczne tło. Zaprezentujemy tu kilka prac, na które natknęliśmy się ostatnio w ramach przeglądania, podczytywania i wertowania książeczek. Oto one:

tam gdzie kraj wiecznych lodów i śniegu

il. Jerzy Srokowski do książeczki Królowa Śniegu Hansa Chrystiana Andersena,
oprac. Cecylia Niewiadomska, 
Nasza Księgarnia 1984, wyd.III.

************************************************************************
darcie pierza przez Babulkę Zimę
 śniegowe bałwanki


il.Janusz Jurjewicz do książeczki ...A to było tak Ewy Szelburg-Zarembiny,
Nasza Księgarnia 1963, wyd.I

***********************************************************************
"Filonek"
...tak przyjemnie śnieżek prószy...
"Bałwanki"
il.Zdzisława Witwickiego do książeczki W konwaliowej gospodzie Heleny Bechlerowej,
Nasza Księgarnia 1960, wyd.I

************************************************************************
i dla przypomnienia-śnieżna czarowna nocka na ilustracji Sutiejewa:
Bajeczki z obrazkami

************************************************************************

Leitmotiv śniegu opadającego łagodnie na ziemię budzi jak najlepsze odczucia. Chcieliśmy i my choć trochę zaczarować to niezwykłe zjawisko, dlatego zabawiliśmy się w produkcję własnego śnieżku.
Wystarczy do tego celu użyć trochę wody i gliceryny aptecznej, błyszczącego brokatu i zakręcanego słoika imitującego szklaną kulę;) Najlepiej jeszcze włożyć doń figurkę leśnego zwierzątka lub inny atrybut zimowego krajobrazu, co komu w duszy gra, podkleić i - gotowe. Można potrząsać do woli i obserwować migotliwie połyskujący śnieg.


Nam po pierwszej próbie roztwór zmętniał na drugi dzień, chyba zastosowaliśmy zły klej. Kiedy pracowaliśmy nad poprawieniem wyglądu "szklanej kuli" zaskoczył nas widok wirujących płatków za oknem. Może na krótko udało się przywabić zimę w nasze rejony. W razie jednak, gdyby tak się nie stało, bardzo dobrze wychodzą rodzeństwu bałwanki z piany podczas kąpieli;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz